poniedziałek, 10 lutego 2014

Szesnasty i siedemnasty tydzień w roli matki

Jejku, jak ten czas leci! Momentami zapominam jaki dzień tygodnia mamy... I niby rutyna - dni do siebie podobne, a jednak dzieje się tyle, że na nic nie ma czasu. Nie wyjaśniła się kwestia rozszerzania diety w 4 miesiącu. Nie ma już takiej potrzeby. W końcu nie po to mam rok urlopu, żeby kosztem czasu spędzonego z dzieckiem wracać do pracy... Dadzą sobie radę beze mnie. Łatwiej mi, bo szefowa zapewniła mnie, że na mnie czekają :) A do tego moja mama, jedyna osoba z którą zostawiłabym moją córcię, będzie miała operację ręki i to raczej mamie będzie potrzebna nasza pomoc...
Nie jestem też pewna, czy wrócę na pełen etat... ale to jeszcze odległa sprawa i wiele może się zmienić. Na razie staram się tak organizować czas sobie i dziecku, żebyśmy obie były zadowolone. Staram się polubić ćwiczenia w domu, nie objadać się ciastem i czekoladą, od czasu do czasu jakiś peeling czy maseczka, delikatny makijaż albo chociaż same rzęsy, spódnice i sukienki... Mam poczucie, że z dnia na dzień coraz lepiej rozumiem potrzeby mojej córki. Nie przeraża mnie już jej krzyk, płacz, piski, wrzaski - przeważnie wiem co jest przyczyną takiego zachowania, czasem zgaduję, a czasem z bezsilności podaję jej pierś i się uspokaja. Nawet pobudki o 5 rano już mnie nie denerwują. Wiem, że o 7 znów zaśnie, a ja wtedy usiądę z kubkiem kawy do komputera :) Czekam na wiosnę i lato, na długie spacery, na te nieszczęsne szczepienia, na wakacje w Bieszczadach, na weekendy na działce, na przejażdżki tramwajami i autobusami, na wizyty u znajomych, na zakupy nie przez internet... Przed nami jeszcze planowanie chrztu i szukanie nowego mieszkania :) 
Mam obsesję na punkcie dziecięcych ubranek, second handów, sprzedawania i kupowania na allegro. Jakie cuuuuda można wygrzebać!!! Ostatnio doszłam do wniosku, że zdecydowałabym się na drugie dziecko chociażby tylko z chęci ubierania maluszka w te miniaturowe cudeńka :) 

A rozszerzanie diety zaczniemy od jabłuszka. Mam zamiar zakupić szklaną tarkę - podobno najlepsza, no i jakieś łyżeczki, bo do karmienia malucha takimi klasycznymi metalowymi nie jestem przekonana.

6 komentarzy:

  1. Zastanów się nad rozszerzaniem diety od warzyw. Znam wielu lekarzy co właśnie to polecają, zwłaszcza, że niestety jabłko potrafi uczulać (wiem, ja też zrobiłam okrągłe oczy jak to usłyszałam :-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałam o tym, że owoce są słodkie i dzieci potem nie chcą jeść warzyw, ale że jabłka uczulają... chyba prędzej to, czym są obsypane... Moja córcia pije od miesiąca sok z jabłek, a ostatnio z dodatkiem marchwi. Nic jej nie uczula, więc stąd pomysł na jabłko, bo zna jego smak.

      Patrycja

      Usuń
    2. My w zasadzie też zaczeliśmy od jabłka, już w 3 miesiącu, bo był problem z kupkami. Później doszły warzywa i cała reszta i Młody nie miał oporów, żeby zjadać coś mniej słodkiego niż owoc:)

      Usuń
  2. Fajnie tu u Ciebie,piszesz o takich przyziemnych rzeczach, które nie tak dawno i mnie dotyczyły. Świat Sikuni obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam obsesję na punkcie dziecięcych ubranek, second handów, i zakupów online :) Mieszkania wprawdzie nie kupujemy bo dostaliśmy połowę ogromnego domu od moich rodziców i mamy jakby osobne mieszkanie... także zdecydowaliśmy się na działkę i budowę domu ! ;)) Planowanie chrztu w naszym przypadku to skomplikowana sprawa. Wypada , że ojciec chrzestny będzie z nami w maju a wtedy to same komunie i wszystkie lokale w mieście juz zajęte... nawet katering do domu to skomplikowana sprawa... zwłaszcza że ma być około 50 osób wliczając dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję postanowień i życzę dużo siły i wytrwałości ;) Powodzenia i pozdrowienia dla Was.

    Madzia nie urodzila jeszcze? widziałam jej zdjęcie na naszej klasie

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz!