poniedziałek, 24 marca 2014

Kuracja przeciw wypadaniu włosów KERIUM La Roche-Posay

Kolejny drogi kosmetyk w mojej łazience. Coż... tonący brzytwy się chwyta... I niestety zupełnie niepotrzebnie. Zachwalany specyfik okazał się kiepskim i zbędnym wydatkiem. A mowa tu o płynie KERIUM, francuskiej firmy La Roche-Posay. Intensywna kuracja przeciw wypadaniu włosów to spray o pojemności 125 ml, z 2 końcówkami na krótkie i długie włosy. Zawiera takie cuda jak madekasozyd (wyciąg z wąkrotki azjatyckiej) oraz aminexil. Czymkolwiek są te składniki widocznie nie są aż tak skuteczne jak być powinny... A przynajmniej nie radzą sobie z moją skórą głowy i z moimi włosami - długimi, kręconymi, plączącymi się, sztywnymi i osłabionymi. 

Preparat powinien spowolnić wypadanie włosów, przywrócić włosom ich grubość, wzmocnić je, odżywić, sprawić że będą bardziej odporne i mniej kruche. A moje jak wypadały tak wypadają. Płyn śmierdzi niemiłosiernie. Jak spłynie po twarzy to lepiej się umyć. Producent zaleca stosowanie płynu codziennie albo trzy dni w tygodniu na umyte i wysuszone włosy. Super, tylko że po nałożeniu płynu włosy wyglądają tak jak przed myciem, a do tego niezbyt ładnie pachną... Ja nie myję włosów codziennie, więc zabiegi w postaci szorowania ich pod prysznicem a potem suszenia dodatkowo osłabiają skórę głowy.

Ponadto to cudo pryskamy na skórę głowy 12 razy jednorazowo, robiąc przedziałki co kawałek i masując intensywnie. Sprawia to, że spray znika z buteleczki błyskawicznie., a i tak ma się wrażenie, że na głowie jest go mało. Rezultaty powinny być widoczne po 6 tygodniach. Efekty są - pusta butelka, sztywne włosy na głowie i w całym mieszkaniu, wszechobecny aromat jak z zakładów chemicznych. 

Zdecydowanie nie polecam. Wydatek ok 130 zł. Seria Kerium to jeszcze szampon przeciw wypadaniu włosów, a także preparaty przeciwłupieżowe i do skóry łojotokowej. Nie planuję stosować żadnego z nich. Ten płyn skutecznie mnie zniechęcił. Być może nie jest to preparat na wypadanie włosów spowodowane zmianami hormonalnymi i niedoborem składników mineralnych w organizmie karmiącej mamy... Planuję pić tran* i odwar ze skrzypu**, a do tego podetnę włosy, żeby łatwiej się je pielęgnowało.


* dowiedziałam się ostatnio, że słowo TRAN zastrzeżone jest dla preparatów z olejem z wątroby dorsza, a olej z wątroby rekina jest zupełnie oddzielnym preparatem... może dlatego nigdzie nie znalazłam tranu z wątroby rekina... ;) 
** z tym piciem odwaru ze skrzypu to ostrożnie... bo zbyt intensywna kuracja wzmaga porost włosów na całym ciele (co wydaje się w miarę logiczne), a do tego delikatnie barwi włosy na szaro zielono u nasady... kiedyś przesadziłam - piłam skrzyp, łykałam skrzyp i jeszcze płukałam włosy w skrzypie. 

6 komentarzy:

  1. to może taki ziołowy szampon na wypadanie.
    Kupiłam w zielarni naturalny szampon z 17 syberyjskich ziół i nawet fajnie działa lub maseczki w WAX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon z 17 syberyjskich ziół ? To chyba chodzi ci o szampon babki Agafii. Ja osobiście go sprawdziłam i stwierdzam, że jest do niczego niestety ! Pomimo tego cudownego zielarskiego składu !

      Usuń
  2. O.. dobrze wiedzieć, że nie warto ładować w niego pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie ten problem też się pojawił. Sądziłam, że chwilę powypadają i w końcu przestaną. Jak na razie jestem zirytowana ilością włosów, które znajdują się niemal wszędzie i ciągle je z córki usuwam. Może znajdę coś co je zatrzyma na głowie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Serio włosy robią sie zielonkawe? Osobiście jedynie tabletki ze skrzypem brałam, ale aż się przeraziłam o.O
    A na kogo oddajesz procent podatku? Ja myślę nad: http://www.podatnik.info/program_do_pit/przekaz_1_procent/fundacja_ewy_blaszczyk_akogo-326891/kontakt

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sobie Kerium chwalę, ale wiadomo każdy organizm jest inny i właśnie może kerium walczy z wypadaniem ale tym powodowanym osłabieniem cebulek a nie hormonalnym.. ciekawe.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz!