środa, 25 września 2013

Trzydziesty siódmy tydzień

Nudzi mi się... mamo, tato, pobawcie się ze mną! Nie mam tu już miejsca na rozrabianie, dlatego tak się wiercę, kopię i wypycham brzuszek mamy. A te małe regularne podskoki to tylko moja czkawka :) Teraz czujesz każdy mój ruch, prawda mamusiu? Słyszę już całkiem wyraźnie wszystkie te fascynujące dźwięki z zewnątrz. Rozmowy, śmiech, muzykę, dzwonek do drzwi, telefon, plusk wody w wannie... Lubię zgadywać kto lub co wydaje dany odgłos :) 
Cieszę się, że rodzice przygotowują się intensywnie na moje przyjście na świat. Wszystkie moje ubranka i kocyki są już wyprane i pachnące. Torby do szpitala zapakowane, pokoik odmalowany, wózek złożony, babciny rosół zamrożony, samochód zatankowany do pełna. A rodzice szczęśliwi i uśmiechnięci codziennie pytają mnie czy to dziś zdecyduję się urodzić. Hmm... no przecież nie zepsuję niespodzianki :) Mamusia gimnastykuje się codziennie na piłce, kuca i rozciąga, masuje brzuszek... powinno pójść sprawnie :) Ale kiedy - nie zdradzę! 
Uwierzcie, że ja też nie próżnuję! Ćwiczę, ćwiczę i ćwiczę. Oddychanie, wdychając i wydychając wody płodowe, ssę kciuk, mrugam oczami. Obserwuję swoje ciało i widzę, że mam coraz więcej tłuszczyku... Na moich paluszkach są już paznokcie, a na główce włoski :) Mam już ponad 45 cm i ważę niecałe 3000 g! Zobaczysz mamusiu, pani doktor wszytko potwierdzi na najbliższym USG. A teraz poproszę kołysankę, masaż brzuszka i kilka buziaków na dobranoc...

3 komentarze:

  1. Pamiętam to wyczekiwanie... bardzo przyjemny czas. A później jest jeszcze fajniej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz!