sobota, 20 lipca 2013

UBRANKA Z DRUGIEJ RĘKI

Justyna swoim wpisem pobudziła do dyskusji odnośnie zaopatrywania się w używane ciuszki dla dzieci. Ja ZDECYDOWANIE mówię TAK ubrankom z drugiej ręki! Wczoraj szukałam kilku drobiazgów dla przyjaciółki, której miesiąc temu urodziła się córcia. Mothercare, Smyk, Endo, 5-10-15, H&M i... załamałam się. Asortymentem, cenami i jakością ubranek. Pomyślałam o hipermarkecie - w Auchan jest całkiem spory dział z dziecięcą odzieżą. No i owszem, znalazłam kilka ciuszków w niskich cenach (body za 10 zł, pajace za 17 zł), ale niektóre nawet nie leżały obok bawełny, a inne rozchodziły się na szwach, że nie wspomnę o kolorystyce i nadrukach, które z pewnością nie wytrzymały by jednego prania. Nie byłabym sobą, gdybym nie zakupiła na wyprzedaży jedynego pajacyka w rozmiarze 62, przecenionego z 69 zł na 15 zł. Gdy w domu pokazałam pajacyk mężowi i spytałam ile by za niego dał, powiedział, że nie więcej niż 20 zł. Też był zszokowany pierwotną ceną sprzed przeceny. Mogę więc śmiało powiedzieć, że moje dziecko nie będzie miało wszystkich ciuszków z drugiej ręki :) I moge się założyć, że ten pajacyk będzie najmniej używanym ciuszkiem, zakładanym na specjalne okazje, a i tak po dwóch praniach nie będzie wyglądał lepiej niż reszta ciuszków, tych z drugiej ręki.

Dlaczego ja stawiam na ubranka z second-handów : 

  • w cenie jednego nowego ubranka ze sklepu mogę kupić kilka używanych,
  • dziecko bardzo szybko wyrasta z ubranek, a częste zmiany garderoby są kosztowne,
  • mogę znaleźć naprawdę wyjątkowe i oryginalne ciuszki, markowe i dobre gatunkowo,
  • widzę po używanym ubranku w jakim jest stanie po kilku praniach i mam pewność, że jeszcze kilka prań wytrzyma, bo niektóre nowe ubranka po pierwszym praniu wyglądają dużo gorzej, farbują i rozciągają się, 
  • nie jest mi szkoda, gdy ubranko się ubrudzi czy zniszczy,
  • pobudki ekologiczne, ograniczenie ilości odpadów, kiedy to ubranko może posłużyć więcej niż jednemu dziecku.

Bardzo rzadko zdarza mi się kupować ubrania przez internet. Niestety nie mam zaufania do sprzedających i nie do końca wierzę w zamieszczane przez nich opisy, a nawet najlepszej jakości zdjęcia nie oddają tego, w jakim stanie jest sprzedawany ciuszek. Mieszkam w dużym mieście, gdzie roi się od second-handów, więc wolę udać się do sklepu i wybadać jakość ubranka osobiście. W większych miastach często organizowany jest także tzw. szafing dziecięcy, czyli spotkania, na których można wymieniać się dziecięcymi rzeczami z innymi rodzicami czy odsprzedawać i kupować rzeczy za symboliczną kwotę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każda z nas ma taką możliwość i rozwiązaniem w takim przypadku są zakupy za pośrednictwem internetu. W sieci jest już sporo firm, które prowadzą sklepy z dziecięcą odzieżą używaną. Przy zakupach w takim miejscu, mamy możliwość dokonania zwrotu/wymiany zakupionego towaru bez podania przyczyny w ciągu 10 dni. Nie mamy takiej możliwości, gdy kupujemy coś od prywatnego użytkownika. Pozostaje nam dopytać o ewentualną możliwość zwrotu, o rzeczywisty stan ubranek, poprosić o dodatkowe zdjęcia. Nie dajmy się skusić zbyt niską ceną. Niektóre mamy za wszelką cenę chcą się pozbyć zalegających w szafie podniszczonych ubranek po ich pociechach i naginają prawdę o sprzedawanych ciuszkach. Warto zastanowić się, czy nie mamy czasem jakiejś kumpeli czy kuzynki w większym mieście, może stałej bywalczyni second-handów, która rozejrzałaby się za dziecięcymi ubrankami w wolnej chwili i podesłała kilka. To też jest jakieś rozwiązanie :) 

Dodam jeszcze, że wyszukując ubranka w second-handach trzeba zwrócić uwagę na tkaniny z których są uszyte. Najbardziej przyjazna dziecku jest oczywiście bawełna, która nie podrażnia delikatnej skóry maleństwa. Zwłaszcza mali alergicy i dzieci chore na atopowe zapalenie skóry źle znoszą takie materiały jak wełna, wiskoza, nylon, len czy poliester. Nie zapominajmy także o sznureczkach, ściągaczach, guzikach, cekinach i innych ozdóbkach, które nie tylko są dla dziecka niewygodne, ale mogą zostać przez nie połknięte. 

Ubranka noszone wcześniej przez inne dzieci należy oczywiście dobrze wyprać. Możemy je wyprać oddzielnie, w specjalnych środkach do prania przeznaczonych do ubranek dzieci i niemowląt, które są delikatniejsze od detergentów stosowanych przez dorosłych. Warto więc rozważyć także pranie swoich ubrań w takim proszku dla dzieci, gdyż ma ono kontakt z naszymi rzeczami podczas przytulania czy spania w naszej pościeli. Sprawdźmy na opakowaniu zalecaną ilość proszku i pamiętajmy, aby wypraną odzież dobrze wypłukać. I tu lepiej sprawdzają się płyny do prania. A żeby ubranka nie straciły koloru dobierajmy także odpowiednią temperaturę prania, niższa niż dla białej bawełny. Śpioszki, kaftaniki czy body, które dotykają bezpośrednio skóry malucha pierzemy w 95 stopniach, podobnie jak ręczniki, pościel dziecka oraz pieluszki tetrowe. Pozbywamy się w ten sposób zarazków i roztoczy. 

Nie próbowałam natomiast dodawać do proszku do prania antybakteryjnych olejków eterycznych. Kwestia wrażliwości skóry i tolerancji niektórych zapachów to bardzo indywidualna sprawa. Podobno działanie antybakteryjne ma olejek eukaliptusowy i z drzewa herbacianego, ale nie wiem czy zaryzykowałabym skrapianie nimi całego prania... 

Jak sterylizator działa także wysoka temperatura prasowania - usuwa drobnoustroje, których nie pozbyliśmy się podczas prania. Zaleca się prasowanie wszystkich ubranek noworodka, ale od drugiego miesiąca życia wystarczy prasowanie tylko tych, które dotykają skóry malucha. 

Kupowanie ubranek dla mniejszych i większych szkrabów, to na prawdę sama przyjemność :) Wystarczy odrobina dobrych chęci i trochę wolnego czasu. Jeśli macie taką możliwość - gorąco polecam! Satysfakcja gwarantowana :) A poniżej moje cudeńka upolowane ostatnio : 

 Sukienusia z mięciutkiej bawełny, szaro-różowe paski, serduszkowe guziki, które wydają się całkiem dobrze przyszyte i usytuowane w dość dobrym miejscu. Nieznana mi firma Pumpkin Patch, na 6-12 miesięcy. Cena ok 5 zł.
 Urocza, bawełniana sukieneczka, czyściutka i bialutka, ozdobiona miękkimi koronkami. Niestety zapinana na suwak z tyłu... ale na 18-24 miesiące. Tureckiej firmy Peros. Cena całe 2 zł.
 Komplecik dobrany samodzielnie. Moja ulubiona bluza/kaftanik z mięciutkiej, białej bawełny, kolorowy kapturek w środku, żyrafa wychodząca z kieszonki. Cieplutki i milutki, zapinany z przodu na zastrzaski. Firma Mini Club, na 3-6 miesięcy. Spodenki dresowe, bawełniane, miękkie i przyjemne w dotyku, z luźną gumką, firmy George, na 6-9 miesięcy. Będziemy podwijać nogawki :) Cena kompletu - mniej niż 10 zł.
 Zupełnie nowiutki welurowy kaftanik, jeszcze z metką. Cieplutki i baaardzo przyjemny w dotyku. Zapinany z przodu na zatrzaski, bardzo ładnie wykończony. Na 6-9 miesięcy, firmy Morris Mouse, cena ok 6 zł.
A to rampers (Słowo powstało prawdopodobnie z połączenia dwóch wyrazów: pampers oraz ramka - często na body bez rękawków mówi się potocznie body ramka). Delikatna, miękka bawełna, zapinany z przodu na zatrzaski. Stan idealny, ślicznie wykończony, motyw delikatnych kropeczek i zielone ramówki. Nie sposób było nie kupić - Mothercare, cena 3 zł. Na 3-6 miesięcy.

12 komentarzy:

  1. wow, ale skarby udało Ci się wyłowić! ja jeszcze ani razu nie kupowałam w sh, bo nigdzie nie mogę znaleźć w okolicy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. śliczne, prawda? :) już się nie mogę doczekać, aż moje dziecko je założy :)
      Oby udało się gdzieś dorwać jakiś sklep... :)

      Patrycja

      Usuń
  2. mamy taki welurowy kaftanik, sprawdza się na ciałko i jako bluza, a po kilku praniach dalej jest taki miękki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że i nam posłuży! zwłaszcza, że moje dziecko przyjdzie na świat w październiku

      Patrycja

      Usuń
  3. Faktycznie, ubranka są bardzo ładne :) tylko do SH trzeba mieć duużo cierpliwości, żeby coś znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak... cierpliwości i siły do grzebania w tych wielkich koszach, ale nie ukrywam, że ja to bardzo lubię i zdarza mi się spędzać w ciuchach po kilka godzin raz na jakiś czas :) oczywiście nie tylko dziecięcych...

      Patrycja

      Usuń
  4. Ojej, my prawie wszystkie ubranka mamy z drugiej ręki:) Wyprasowałam jedynie wyprawkę dla M. i używam zwykłego proszku do prania jego ubranek. Jedynie do prania pieluszek wielorazowych dosypuje odkażacz. Mały ma się dobrze, a ja więcej czasu dla niego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i o to chodzi! ważne, że maleństwo jest szczęśliwe, zdrowe i uśmiechnięte :)

      Patrycja

      Usuń
  5. Ja również jestem ZA kupowaniem ubranek w sh.
    Kiedyś wstydziłam się chodzić do takich sklepów i omijałam je szerokim łukiem, bo mieszkam na wsi, a tutaj wiadomo jak ludzie patrzą na chodzenie do takich sklepów (a co się później okazuje, często sami bywają w takich miejscach). Jednak zimą sytuacja finansowa zmusiła mnie do kombinowania i postanowiłam się przemóc. I od tamtej pory regularnie zaglądam do sh. Większość ubranek które nosi synek zakupiłam właśnie tam. Żałuję, że wcześniej o tym nie pomyślałam, bo są cudowne rzeczy dla noworodków, w ogóle nie zniszczone.
    Z resztą "koło domu" nie muszą być jakieś super piękne, a na wyjście mamy kilka kompletów nowych. Za zaoszczędzone pieniążki przynajmniej można kupić dziecku jakieś fajne zabawki. Tak więc ja jestem zdecydowanie na TAK :)
    Żałuję tylko, że nie umiem nic znaleźć dla siebie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. zajrzyjcie do nas, mnóstwo używanych angielskich ciuszków dla niemowlat i dzieci bez wychodzenia z domu, sa w świetnym stanie, dobrych cenach, mamy rabaty i inne atrakcje :)
    http://e-rafix.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz!