piątek, 14 czerwca 2013

TRUFELKI CZEKOLADOWE

Gorzka, mleczna, deserowa, biała, z orzechami, z rodzynkami... Tabliczki, pralinki... Pachnąca, apetyczna, słodka, na każdą porę roku, dla dużych i małych - CZEKOLADA. Najlepsze lekarstwo na wszelkie smutki. Słodki przysmak uwielbiany w każdej postaci.
Nie umiem przejść obojętnie przed witryną sklepów cukierniczych, gdzie wspaniałe czekoladki i pralinki zdają się krzyczeć "WEJDŹ I SPRÓBUJ!". Mimo iż apetyczne i kuszą wyglądem i zapachem, to jednak drogie i nie wiadomo co mają w środku... A gdyby tak samemu zrobić trufelki??? Małe, czekoladowe kuleczki, obtaczane w orzeszkach, kakao, wiórkach kokosowych... Koniecznie musiałam spróbować :) Mnogość przepisów przyprawia o zawrót głowy, więc wybrałam wersję najprostszą.

Składniki : 

  • opakowanie kruchych biszkoptów (miałam opakowanie 120 g i nie zużyłam całego)
  • dwie tabliczki czekolady (wybrałam gorzką 65% kakao, po 90 g każda, ale następnym razem spróbuję z mleczną i białą)
  • miękkie masło, dosłownie ćwierć kostki ok 50 g
  • cukier puder, dwie, trzy łyżki stołowe

Do posypania, obtaczania :

  • wiórki kokosowe
  • drobno posiekane orzechy, pistacje
  • płatki migdałów
  • gorzkie kakao, kakao rozpuszczalne
  • cukier puder
  • cukrowe perełki i inne kolorowe, drobne ozdóbki
  • płynna czekolada, w której możemy zanurzać trufle

Przygotowanie :
Połamane tabliczki czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej - do rondelka z wrzącą woda wstawiamy metalową miseczkę albo mniejszy rondelek z czekoladą.


Gorzka czekolada jako ta najzdrowsza i najmniej przetworzona najlepiej się rozpuszcza. Biała podobno w ogóle nie jest czekoladą... Nie polecam tych najtańszych tabliczek, bo zawierają tyle innych dodatków, że podczas rozpuszczania wytrącają się różne osady...
Po całkowitym rozpuszczeniu dodajemy masło i cukier puder.


Mieszamy. Dodajemy pokruszone bardzo drobno biszkopty. Czym bardziej kruche, tym łatwiej je rozdrobnić. 

Mieszamy i zostawiamy do wystygnięcia. Wstawiamy do lodówki na 15 minut. Ze schłodzonej masy formujemy kulki. 

Najlepiej niewielkie, coś pomiędzy orzechem laskowym a włoskim. Masa powinna być na tyle klejąca, by dało się obtoczyć kulki w przygotowanych posypkach. W rękach formujemy kuleczki. Oczywiście ubrudzimy się pachnąca i apetyczną czekoladą, ale z oblizywaniem palców nie będzie problemu :) 
Kuleczki obtaczamy w rozsypanych na spodeczkach posypkach. Ja wybrałam rozdrobnione orzeszki, wiórki kokosowe i gorzkie kakao. 
Gdyby ktoś zdecydował się na zanurzanie w płynnej czekoladzie, to najlepiej ułożyć kulkę na widelcu, włożyć do miseczki z czekoladą i układać na papierze do pieczenia (żeby łatwo było je zdjąć po zastygnięciu czekolady). Udekorowane trufelki można jeszcze włożyć do lodówki. Małe kuleczki, takie na raz do buzi mogą spokojnie stwardnieć. Moje są troszkę większe i zdecydowanie trzeba móc je ugryźć, więc darowałam sobie dodatkowe chłodzenie. Takie trufelki ślicznie wyglądają w malutkich papilotkach. Ja niestety nie zdążyłam się w takowe zaopatrzyć... Ułożyłam je na talerzyku.
I tak długo nie przetrwały... Ale były naprawdę smaczne :)

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. oj tak... :) tylko mało ich jakoś wyszło... za dużo mam łasuchów wokół :)

      Patrycja

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. robiłaś kiedyś podobne smakołyki? może masz jakiś inny przepis?

      Patrycja

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. szkoda smaku i zapachu nie da się przesłać mailem... bo podesłałabym Ci :) Spróbuj zrobić i podziel się wrażeniami!!!

      Patrycja

      Usuń
  4. Wyglądowo trochę mi się kojarzą z ferrero rocher :D
    Pewnie smaczne :)

    www.hipijo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, podobne :) owszem smaczne, tylko następnym razem zrobię więcej mniejszych - starczy na dłużej ;)

      Patrycja

      ps. zaglądałam na Twojego bloga - bardzo przyjemny, tylko postów więcej poproszę :) i coś o sobie... powodzenia!

      Usuń
  5. Ale apetyczne te trufelki :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz!