Czyż nie cudownie byłoby mieć przyjaciółkę, która jest położną? Taką, której można zadać każde pytanie, nawet to najgłupsze. Taką, która doradzi, wesprze, rozwieje wątpliwości i poopowiada historie z porodówki. My taką mamy:) Ale nie zamierzamy być samolubne i chętnie podzielimy się z Wami. A oto...
Marta: Przede wszystkim czuję się kobietą i położną, czyli kobietą dla innych kobiet. Jestem również absolwentką Uniwersytetu Medycznego w Warszawie, pracującą w bloku porodowym i aktualnie jeszcze do połowy sierpnia szczęśliwą narzeczoną:) W trakcie studiów zachwyciłam się fizjologią, zdrowiem, płodnością kobiety i jakąś niezwykłą energią i pięknem, które w nich drzemie. Uwielbiam wspierać kobiety i ich rodziny w sferze typowo medycznej, ale też emocjonalno–duchowej. Jestem również chrześcijanką, kochającą życie i ludzi, wielokrotnie działającą społecznie, by dawać coś z siebie dla innych.
Raz na jakiś czas będziemy umieszczać na blogu nasze pogadanki z położną Martą, a raczej ich krótkie wycinki. Oczywiście jeżeli będziecie miały jakieś pytania i sugestie to piszcie w komentarzach! Chętnie podpytamy Martę w Waszym imieniu.
Zawód – położna
Mama na karuzeli: Mimo, że położne towarzyszą nam od dawna, to mam wrażenie, że nie do końca wiemy jaka jest ich rola. Często spotykamy je w rejestracjach, przychodni jako panie, które tylko prowadzą zapisy do ginekologa. Albo w szpitalu, kiedy asystują lekarzom jako takie „pielęgniarki na oddziale położniczym”. Tylko czy to jest na pewno to, czym powinny zajmować się położne?
Marta: W Polsce mamy ten problem, że położne rzadko kiedy zajmują się tym do czego są przygotowywane. Położna w swoje kompetencje i zadania ma przede wszystkim wpisaną samodzielną opiekę nad kobietą oraz jej rodziną w okresie fizjologicznej (prawidłowej) ciąży, porodu i połogu (okresu poporodowego), a także nad noworodkiem do 2 mieś. życia. Poza tym położna zajmuje się kobietą w każdym okresie jej życia od okresu dojrzewania do śmierci. Bardzo dobrze zna fizjologię kobiety, potrafi ją wspierać a przy tym jest świetnie wyszkolona w rozpoznaniu ewentualnych powikłań i wie, kiedy pacjentka powinna być objęta opieką lekarza czy innego specjalisty. Może kierować do specjalistów, kierować na badania, sama wykonywać takie badania jak np. USG, cytologię, posiew z pochwy a nawet, wg nowych przepisów UE, wystawiać recepty na pewną grupę leków.
Mama na karuzeli: Czyli można powiedzieć, że w sprawach ciąży, porodu i połogu to położne są najlepiej wyszkolone do opieki nad kobietami i noworodkami?
Marta: Zdecydowanie tak! W zakresie fizjologii okresu okołoporodowego i płodności czy zdrowia kobiety moim zdaniem to właśnie położne są najlepszymi specjalistkami. Lekarze ginekolodzy nastawieni są na diagnozę i leczenie nieprawidłowości, na szeroko pojętą medykalizację. W trakcie swoich studiów i praktyki zajmują się nie tylko kobietami w ciąży i porodem, ale i wieloma innymi rzeczami, głównie diagnozowaniem i leczeniem, chorobami i schorzeniami a nie pielęgnowaniem fizjologii, natury. My zajmujemy się przede wszystkim położnictwem, mamy w ciągu kilku lat studiów wiele przedmiotów ginekologiczno - położniczych i dlatego jeżeli ciąża, poród i połóg przebiegają prawidłowo to właśnie położna jest najlepiej przygotowaną osobą do zajmowania się nami. Ma szeroką wiedzę i umiejętności w tym zakresie, mnóstwo praktyki w czasie studiów i w pracy zawodowej, czyli dużą mądrość i doświadczenie w tych obszarach. Tym samym ginekolodzy mają więcej czasu dla pacjentek, które rzeczywiście wymagają ich opieki. Zresztą nie jest to tylko moje zdanie skoro w krajach rozwiniętych, takich jak Wielka Brytania, kraje skandynawskie, Holandia, to właśnie położna prowadzi samodzielnie ciążę i potem poród, połóg swojej pacjentki.
Mama na karuzeli: Co masz na myśli mówiąc „położna prowadzi ciążę”?
Marta: To znaczy, że w innych krajach położne przyjmują w gabinetach swoje pacjentki ciężarne, które samodzielnie prowadzą, poznają, obserwują i przygotowują do porodu, wykonując przy tym potrzebne badania, monitorując przebieg ciąży, zdrowie mamy i dziecka. Potem często towarzyszą im na sali porodowej, prowadzą i przyjmują poród ich dziecka, a także uczą stawiania pierwszych kroków w macierzyństwie. Jeżeli ciąża, poród i połóg przebiegają prawidłowo, to kobieta może nie spotykać się z lekarzem, lecz jedynie z położną. W polskim położnictwie obserwujemy opóźnienie pewnych przemian o 10-20 lat, lecz już teraz w niektórych szpitalach położna samodzielnie pracuje na oddziale położniczym czy prowadzi poród, bez obecności lekarza, chyba że uzna, iż jego obecność jest potrzebna i dobra dla pacjentki.
Mama na karuzeli: To znaczy, że polskie położne również są przygotowane do tego, aby samodzielnie przyjmować porody?
Marta: Oczywiście! W trakcie studiów i praktyk, a potem pracy na oddziałach położniczych wielokrotnie samodzielnie opiekujemy się pacjentkami. I jeżeli wszystko przebiega bez komplikacji, obecność lekarza wcale nie jest potrzebna. Dodatkowo w sytuacjach stresujących, gdy pojawiają się pewne nieprawidłowości, również musimy umieć sobie poradzić, by podjąć niezbędne działania do czasu przybycia lekarza. Jesteśmy tego uczone w trakcie naszej edukacji.
Mama na karuzeli: Dobrze wiedzieć… A tak swoją drogą, to masz bardzo ciekawy zawód:)
Marta: To prawda. Położna jest szczęśliwą kobietą, uczestniczącą w cudzie narodzin, mogącą jako pierwsza dotykać główki dziecka i stykać się z najwspanialszymi emocjami u rodziców, którzy radują się narodzinami dziecka. Szczere podziękowanie i szczęście, satysfakcja po porodzie u rodzącej, u jej osoby towarzyszącej, to ogromny skarb i nagroda, która kompensuje wszystkie trudności.